Gdy czytacie w sieci recenzje różnego rodzaju produktów, liczycie na to,
że redaktorzy znanych witryn spędzą z nimi wiele czasu, a dopiero
później rzetelnie opiszą w swoim tekście, czy sprzęt jest warty
kupienia. I rzeczywiście wszyscy, których znam, starają się tak robić. Z
tym, że zwykle jest to praktycznie niemożliwe.
No bo jak można polecić sprzęt, który ma się w ręku tydzień czy nawet
miesiąc. Pomijam już fakt, że w sieci nie brakuje recenzji, które
tworzone są już po kilku minutach używania nowego smartfona czy tabletu.
Jeśli ktoś zaznaczy, że to dopiero pierwsze wrażenia, to nie ma
problemu, ale równie często ogląda się fanbojów, którzy zachęcają do
zakupów już po pierwszym spojrzeniu na lśniącą obudowę.
Co tu wiele mówić: sam często oceniam tak wiele produktów, które chcę
kupić, bo właściwie innej sensownej metody nie ma. Nikt nie ma
wątpliwości, że nowy iPhone czy Galaxy S IV sprzedadzą się świetnie.
Mało kto zagłębia się jednak w budowę nowoczesnych urządzeń na tyle, by
móc przewidzieć, co w pierwszej kolejności się popsuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz